#1
Translate this

Pożaliłem się pewnej pani w czym może leżeć problem, przeprowadziła wywiad... I co? Tableteczki psychotropowe. Proszę przyjść za dwa, trzy tygodnie... Okazało się, że troszke lepiej się czułem, nie spałem po nich tyle. Po kolejnym wywiadzie pani Psychiatra stwierdziła, że jestem na dobrej drodze i że moge przestać brać leki. Teraz wiem, że to dziwne i że być może za szybko przestałem brać leki. Problem w gruncie rzeczy nie odpuścił. Stan depresjii powrócił i to myśle z taką samą siłą jak nie mocniejszą. Z czasem rodzina wysłała mnie ich zdaniem do lepszego pachowca. Po wywiadzie twierdzi, że jestem niedojrzały emocjonalnie i że mam poszukać sobie pracę. Jak w takim stanie pytam? Pełen apatii i niechęci. Hmm pozostawiam to bez komentarza. Przepisał mi magiczną tabletkę (Seronil) i to na tyle z wizyty. Po powrocie do domu zacząłem brać nowe leki (Seronil). W między czasie postanowiłem (zacząłem przygodę z komputerem) poczukać pomocy na czacie. I tutaj zaczęła się cała magia... Po pierwsze wszedłem do pokoju "Psychologia" i pierwsze co zrobiłem zapytałem na ogólnym oknie, że szukam pomocy na tle depresyjnym. Niczym strzała (znaczy się tak szybko) odezwała się kobieta. Zaoferowała mi pomoc. Skończyło się tak, że wymieniliśmy się numerami gadu gadu i kontakt pozostał na dłużej. Rozmawialiśmy, zwierzałem się Jej z własnych problemów, przemyśleń... a Ona probowała pokazywać mi drogę... Mowiła o egoiźmie, miłości, uczuciach... Pierwszy raz tak z kimś rozmawiałem o poważnych tematach. Najlepsze jest to, że czułem że chce mi pomóc i że mówi prawdę. Zaufałem jej na maksa skoro sam czułem beznadzieję i czułem bezradność. Więc co miałem do stracenia...

Następny dział w moim życiu zaczął się po tygodniu znajomości z tajemniczą, dobrą kobietą i braniu leków (Seronil). Tak jak wcześniej spałem dużo nagle przestałem. W nocy nie zasypiałem, nie czułem zmęczenia. Zaczęło się od braku snu. Kobieta z którą rozmawiałem strasznie mocno mnie rozumiała, próbowała pomóc i myślę, że jej się udało. Dawała wskazówki co mam robić. Jedną z nich było pokochać samego siebie... Tylko jak? O to jest pytanie, pozbyć się egoizmu? Jak? Tyle przecież niewiadomych... Doszło do tego, że zwierzałem się jej z własnych uczuć, czułem się szczęśliwy że mogłem jej pisać, że ją kocham jako człowieka. Co się okazało później i powrócę do tego później, że pobudziliśmy w sobie na wzajem miłość (poprzez gadu gadu). Okazało się, że ja szukałem pomocy a zarazem ona sama. Stałem się strasznie romantyczny, miłe słówka itp Doszło powoli uczucię, że ona jest mną, czułem jedność, zrozumienie, zaufanie. Nie wiem jak to opisać... Czułem, że pragniemy tego samego. Że pragniemy kochać i być kochanym (dawać i brać. Zafundowaliśmy sobie miłość na wzajem, której nam brakowało. Pisaliśmy miłe słówka, opowiadaliśmy o sobie, pokazywaliśmy drogę i tak przez kilka dni. Po tygodniu znajomości nie przestałem z nią pisać ale już kontakt osłabł... Poprostu zacząłem czuć wewnętrzną harmonię. Tak jak czułem się źle nagle czułem się szczęśliwy, że żyję. O to jest pytanie czy to dzięki miłości pomiędzy mną a kobietą czy dzięki lekowi, który brałem. Dzisiaj już wiem, że lek raczej nie miał tutaj żadnego znaczenia. Zbieg okoliczności. Tak czuję. A więc kontakt z kobietą pozostał dalej ale już nie chciałem tylko dzielić szczęścia przed monitorem. Zacząłem wychodzić z domu i szukać odpowiedzi. To co czułem było wspaniałe i szukałem osoby która by mi to wszyatko wytłumaczyła. Nie znalazłem. Wszyscy ludzie zaczęli mnie obserwować idąc ulicą jakby czegoś odemnie oczekiwali. Mojej miłości? Takie miałem wrażenie. Słyszałem wyraźniej, czułem potrzeby innych ludzi. Widziałem kto jest szczęśliwy a kto nie. Kto jest dobry a kto zły. Taki mały dar :-) Po ludzkich oczach potrafiłem rozpoznać dobro w człowieku. A więc tak byłem ździwiony tym fenomenem, że szukałem dalej... Częste moje wizyty u brata myślę dużo dawały mi do myślenia. Dochodziłem powoli prawdy. I tutaj zaczęła się przygoda z następnym działem jakim jest "szczerość"...

Wyznawałem bratu wszystko jak na tacy. Co myślę i czuję. Nie mógł mnie zrozumieć. Opowiadałem, że rozróżniam dobro w człowieku, że raj jest tutaj na ziemi. Że mówią o mnie w telewizji a co najwązniejszę, że czuję się Jezusem (Bogiem). Tak się czułem silny, dobry, wspaniały. Człowiek nie doświadczając tego stanu niestety ale nie dopuści takiej rzeczywistości do siebie. I też tak się stało. Rozmawiał z rodzicami. Uprzedzał ich, że ze mną jest cos nie tak, że mówię jakieś brednie. Odkrywałem między czasie ukryte talenty. Mogłem mówić cały czas bez przerwy jak jakiś naukowiec czy filozof. Telewizja stała się medium, widziałem w niej wizje, podteksty, a co najważniejsze że mówią o mnie. Było to z początku fajne choć z czasem stało się męczące. Gram na gitarze, amatorsko. Co się stało? Nagle zacząłem grać jak jakiś wirtuoz gitarowy. Do każdej piosenki układałem niesamowite solówki. Fajne wspomnienie. Zmierzając dalej zatrzymam się na jednym przykładzie, który sprawił, że trafiłem do zakładu psychiatrycznego. Pożyczyłem motocykl, ściemniłem że na chwilę. Jaki miałem zamiar? Wkońcu zdemaskować cały ten świat. Chciałem dojść do prawdy... Co się takiego stało że czuję i widzę więcej. Jechałem przed siebie... Czułem, że odpowiedź znajdę nad morzem z własnego przemyślenia. Jechałem, widziałem znaki w głowie dzięki ktorym czułem gdzie jechać. Jechałem dobrze... Tak myślę. Czułem, że ktoś na mnie czeka nad morzem. Że tam uzyskam odpowiedzi na moje pytania. Być może tak ale traf chciał, że nie dojechałem nad morze. Ukazywały się nowe miejscowości do których dążyłem. To była listopadowa noc niby zimna według innych a ja czułem że jest inaczej i według mojego odczucia tak było (ciepło). W między czasie podejrzenia że ktoś mną kieruję, że pogoda istnieje tylko dla mnie. Gdy ukazał się deszcz i burza zrozumiałem że nie tak mam szukać prawdy. Wróciłem do domu. Przemoknięty jak sucha nitka. Przejechałem wtedy coś koło 200 kilometrów. W listopadową noc. Po tym incydencie rodzina zastawiła na mnie pułapkę. Sprowadzili mnie do pewnej miejscowości w której rzekomo mieliśmy się spotkać na kawie i skupić się na rozmowie. Stało się inaczej... Skierowali mnie do zakładu psychiatrycznego. I tak więc przekreślenie planów na odkrycie prawdy i odszukaniu osoby która by mi wskazała drogę. Po wywiadzię z psychiatrą (widziałem w oczach dobro) zgodziłem się z myślą, że może tak ma być. Może tutaj odkryję prawdę. A z resztą rodzina chciała a więc się zgodziłem. I tutaj się zaczął koszmar. Następny etap w moim życiu pod tytułem "Szpital". Myślę, że tutaj poświęce mniej czasu na odpowieści z tego mało interesującego, przyjemnego miejsca.

W szpitalu fachowcy wmówili mi że jestem chory, że to jest choroba i że da się wyleczyć dzięki farmakologii. Hmm uwierzyłem chyba w to. Walczyłem ze sobą. Nie czułem się w żadnym wypadku chory a mimo tego musiałem tam siedzieć. Dusiłem się. A te inne choroby, ten obraz mnie przerażał. Wizje miałem nadal, czułem chęc pomagania innym i też tak się działo. Starałem się pomagać innych bardziej chorym ode mnie. Przecież ja czułem się zdrowy. Czułem taką podszebę. Rozumiałem innych chorych któży nawet nic nie mówili. Posługiwali się gestami, mimiką twarzy. Rozumiałem ich doskonale i wiedziałem czego chcą. I tak spędziłem w szpitalu prawie dwa miesiące. Nie wiem czy wszyscy tak mieli ale w szpitalu dla mnie papierosy i kawa w nadmiarze to norma :-)

Po szptalu zostałem na zasiłku chorobowym aż do teraz. Czułem nadal obecność Schizofrenii. Diagnoza została postawiona. W między czasie szukałem nadal prawdy ale myśl, że to choroba myślę, że sprawiła że fenomen z czasem mijał, mijał aż minął całkiem. Jako już zwykły człowiek lecz z doświadczeniem szukałem wiedzy, prawdy nadal. Wracałem do znajomości, miłości wirtualnej. Szukaliśmy prawdy do dnia dzisiejszego. Myślę, że znaleźliśmy... Dziś czuję się dobrze - zdrowy na maksa. Odkryłem prawdę o której zaraz napiszę. Żyję obecnie bez leków, już 2,3 miesiące, nie myśle już o tym (krótko brałem i dla tego nie miałem myślę skutków ubocznych). Nie mam zamiaru już więcej brać leków. Odkryłem, wraz z miłością sprzed roku prawie (obecnie przyjaciółką, że to była szkoła życia. Mamy wyciągnąć wnioski, prawdę. I to ona jest ważna. Możliwość zobaczenia innej rzeczywistości otworzyła nam oczy. Wiemy już dzisiaj co tak naprawdę w życiu się liczy, jakie wartości, jacy potrafimy być, jacy w gruncie rzeczy jesteśmy i to jest wspaniałe. Nie zmuszam tym tekstem nikogo do zaprzestania brania leków, do znienawidzenia psychiatrii. Nie mam takiego zamiaru. To po krótce moja historia. Każdy ma inną. Chcę tylko pokazać, że ludzie mający Schizofrenię nie są przekreśleni. Że istnieje ktoś na ziemi, a jest nas wielu, któży wierzą w lepsze jutro i są wrażliwi na wielu poziomach. Że nie trzeba nazywać tym stanem "chorobą". To nic innego jak my sami. Ten stan to nasza wrażliwość, nasze przemyślenia, nasza osoba, nasze pragnienia (my sami). Dzisiaj obecnie wiem na co mnie stać, poznałem siebię. Choć nie zapomnę nigdy co jest ważne, jak się samemu ze sobą obochodzić. Poznałem własne wady, pozytywy. Czy wygrałem? Myślę, że tak. Na dzień dzisiejszy jestem wstanie brnąć do przodu (wiedząc jaki jestem, widząc świat z inne perspektywy). Czuję się bogatszy w wiedze, doświadczenie... Daje mi to siłę na dzień dzisiejszy by brąć dalej. Niedługo praca, jak się skończy zasiłek, może prędzej? Zobaczymy. Napewno mogę stwierdzić, że czuję się obecnie jak sprzed Schizofrenii. Zamierzam zakończyć wizyty u psychiatry, myślę że nauczyłem się już sam z tym radzić. Więc uwierzcie, że jest to możliwe. Musicie przejść własną drogę. Każdy ma inną. To akurat moja :-) Mam nadzieję, że pomogłem w jakimś stopniu. Że moja historia da do myślenia. Może zasieję w was odrobinkę nadziei której nieraz może brakować. Pozdrawiam i życzę szczęścia, życzy Schizofrenik.
#2
No.
Quote by Yakult
Shooting mice is the equivalent to smoking weed: it's fun and seemingly harmless, but before you know it, you're shooting smack into every vein and murdering children left right and center.



GeEbZ.
#4
It basically outlines how your mums a ***** and goes into great detail of all the interactions me and her have had over the past few months.
#6
Quote by opel
This will grant you the answer to life.

czterdzieści dwa

(I know posting in Polish is bending the rules, but it's obvious enough)
████████████
████████████
████████████

RNLAF

I Like Planes
Last edited by Gammas1 at May 6, 2011,
#7
I complained to a lady in what could be a problem, interviewed ... And what? Tableteczki psychotropic drugs. Please come in two or three weeks ... It turned out that I felt a little better, I did not sleep much after them. After another interview, Mrs. A psychiatrist said that I'm on the right track and that I can stop taking drugs. Now I know it's weird and that it might be too fast, I stopped taking medication. The problem, in fact, did not back off. Status depresjii returned and this think with the same force as it does not stronger. With time, the family sent me their opinion to a better pachowca. After the interview said that I was emotionally immature and that I look for a job. How then can I ask? Full of apathy and resentment. Let's leave it without comment. He prescribed me a magic pill (Seronil) and it's enough to visit. After returning home, I started taking new medications (Seronil). In the meantime, I decided (I started the adventure with a computer) poczukać aid to chat. I began to feel the magic ... First, I entered the room, "Psychology" and the first thing I did I asked for a general window that I need help against depression. Like an arrow (ie as fast), she said the woman. Offered me help. I ended up so that we exchanged numbers and contact MSN stayed longer. We talked, he confided to her with their problems, thoughts ... and she tried to show me the way ... She talked about selfishness, love, emotions ... For the first time that someone talked about serious topics. The best part is that I felt that he wanted to help me and that he speaks the truth. I trusted her to the max since I felt despair and helplessness I felt. So what I had to lose ...

The next chapter in my life after a week of secret knowledge, a good woman and carrying drugs (Seronil). As before, I slept a lot suddenly stopped. The night did not fall asleep, I felt no fatigue. It started with the lack of sleep. A woman with whom I talked very much understood me, trying to help, and I think it succeeded. She gave instructions what to do. One of them was to fall in love with himself ... But how? That is the question, get rid of selfishness? How? Yet so many unknowns ... It came to that, he confided to her own feelings, I felt happy that I could write her that I love her as a person. What it turned out later and return to it later that pobudziliśmy at each other with love (via Yahoo). It turned out that I was looking for help and also herself. I have become terribly romantic, nice words, etc. There have been slowly feeling that it is me, I felt the unity, understanding and trust. I do not know how to describe it ... I felt that we want to do the same. That we want to love and be loved (give and take). Zafundowaliśmy their love for each other, we were missing. We have written nice words, telling stories about himself, and so we showed the way for a few days. After a week of knowledge never stopped writing to her but I've slowed contact ... I just started to feel inner harmony. Just as suddenly, I felt bad I felt lucky to be alive. The question is whether this is thanks to the love between me and the woman or by fear, which I took. Now I know that the medication is unlikely to have any meaning here. Coincidence. Yes I feel. So contact with the woman remained still, but I just wanted to no longer share the happiness front of the monitor. I started to leave home and seek answers. This is what I felt was great and was looking for people who would wszyatko explained it to me. Not found. All the people began to watch me walk down the street from me as if expecting something. My love? I had such an impression. I've heard more clearly felt the need for other people. I've seen who is happy and who is not. Who is good and who is wrong. Such a small gift of human eyes :-) When I was able to recognize the good in man. So yes I was surprised by this phenomenon that I was looking on ... Frequent visits to my brother, I think it gave me much food for thought. Slowly recovering from the truth. And here began the adventure with the next chapter which is "honesty" ...

Brother confessed all to the tray. What I think and feel. He could not understand me. I told that distinguish the good in man, that paradise is here on earth. They're talking about me on TV and most importantly, I feel Jesus (God). So I felt strong, good, great. Man is not experiencing this situation, unfortunately, but I will not allow this reality to yourself. I also happen. He talked with his parents. Warned them that to me is something wrong, I speak some nonsense. Meanwhile, I discovered hidden talents. I could talk all the time without a break as a scientist or philosopher. Television became a medium, I saw in her visions, innuendo, and most importantly they're talking about me. It was cool at first but over time it became tiring. I play the guitar, an amateur. What happened? Suddenly I started playing guitar like a virtuoso. For every song I laid an amazing solo. Nice memories. In order to continue to dwell on one example, which meant that I was in a psychiatric institution. I borrowed a bike, ściemniłem that for a moment. What I was going? I finally uncover the whole world. I wanted to get to the truth ... What happened to this that I feel and see more. I rode in front of him ... I felt that the answer to find the sea from his own thoughts. I rode, I saw signs in his head so that I could feel where to go. I rode well ... I think so. I felt that someone is waiting for me at the seaside. That where I get answers to my questions. Perhaps yes, but luck would have it, do not arrived to the sea. Appeared in a new town to which I strove. It was the November night like a cold, according to other and I felt that it is not the case, and according to my feelings that were the case (heat). In the meantime, suspicions that someone is me, I direct that the weather there just for me. When the rain came and the storm did not understand so I seek the truth. I went home. Soaked and dry yarn. Then I drove something like 200 km. In the November night. After this incident the family has pledged to trap me. Brought me to a place where we were supposed to meet for coffee and focus on the conversation. Happened otherwise ... Directed me to a psychiatric institution. And so the plans for the crossing to discover the truth and you find the person who pointed the way to me. After an interview with a psychiatrist (I've seen in the eyes of the good), I agreed with the idea that this may be. Why not discover the truth here. And the rest of the family wanted and so I agreed. And here is the nightmare began. The next stage in my life, titled "Hospital." I think I will spend less time here on this little odpowieści interesting, enjoyable place.

The hospital specialists wmówili I'm sick, that it is a disease and that can be cured through pharmacology. Hmm probably believe it. I fought with each other. I did not feel ill in any way and yet I had to sit there. I was choking up. And these other diseases, this picture of me frightened. Visions I still felt a willingness to help others and also this happens. I tried to help others more sick than I am. After all, I felt healthy. I felt so podszebę. Któży patients understand others even say nothing. Used the gestures, facial expressions. I understood them perfectly, and I knew what they wanted. And so I spent in the hospital almost two months. Do not know if we all had at the hospital but for me cigarettes and coffee in excess of the standard :-)

After szptalu was on sick pay until now. Still I felt the presence of Schizophrenia. A diagnosis. In the meantime, still looking for the truth but I think that is a disease I think that caused the phenomenon of time has passed and passed until it has passed completely. As already common man but with the experience I was looking for knowledge, truth remains. I returned to the knowledge, love, virtual. We looked for the truth to this day. I think that we ... Today I feel good - healthy to the max. I discovered the truth about which I shall write. I live now without drug, already 2.3 months, no longer think about it (I was short and I have not had side effects). I'm not going to take drugs anymore. I discovered, along with love, almost a year (now friend), it was a school of life. We draw conclusions, the truth. And she is important. The ability to see a different reality has opened our eyes. We know today what really counts in life, what values, what kind can be, which in a matter of fact we are, and that is great. Not forcing the text to stop anyone taking medicines to hated psychiatry. I have no such intention. This is my story briefly. Everyone is different. I just want to show that people with schizophrenia are not strikeout. That there is someone on the ground, and we are many, któży believe in a better tomorrow and are sensitive to different levels. There is no need to call this state "illness." This is nothing but ourselves. This state is our vulnerability, our thoughts, our people, our desires (my own). Today, now I know what I can, I got to know each other. Though I will never forget what is important, as the same with each other obochodzić. I met my own flaws, the positives. Do you won? I think so. At the moment I'm able to wade to the front (knowing what I am seeing the world from different perspectives). I feel richer in knowledge, experience ... This gives me the strength today to take on. Soon work, how it will end allowance may be sooner? We'll see. Certainly I can say that I feel now as before Schizophrenia. I intend to end the visit with a psychiatrist, I think he has learned to deal with this. So I believe that this is possible. You have to go their own way. Everyone is different. It's just my :-) I hope I helped in some way. That my story will give food for thought. Maybe you planted in a bit of hope, which sometimes may be missing. Regards and good luck, wish schizophrenic.
If it were socially acceptable, I would drape myself in velvet.

Quote by Bassist1992
When I was 11.

Googled "I would like to watch some porn please"



Quote by daytripper75
I;m rdruk I feel no pain

#9
I complained to a lady in what could be a problem, interviewed ... And what? Tableteczki psychotropic drugs. Please come in two or three weeks ... It turned out that I felt a little better, I did not sleep much after them. After another interview, Mrs. A psychiatrist said that I'm on the right track and that I can stop taking drugs. Now I know it's weird and that it might be too fast, I stopped taking medication. The problem, in fact, did not back off. Status depresjii returned and this think with the same force as it does not stronger. With time, the family sent me their opinion to a better pachowca. After the interview said that I was emotionally immature and that I look for a job. How then can I ask? Full of apathy and resentment. Let's leave it without comment. He prescribed me a magic pill (Seronil) and it's enough to visit. After returning home, I started taking new medications (Seronil). In the meantime, I decided (I started the adventure with a computer) poczukać aid to chat. I began to feel the magic ... First, I entered the room, "Psychology" and the first thing I did I asked for a general window that I need help against depression. Like an arrow (ie as fast), she said the woman. Offered me help. I ended up so that we exchanged numbers and contact MSN stayed longer. We talked, he confided to her with their problems, thoughts ... and she tried to show me the way ... She talked about selfishness, love, emotions ... For the first time that someone talked about serious topics. The best part is that I felt that he wanted to help me and that he speaks the truth. I trusted her to the max since I felt despair and helplessness I felt. So what I had to lose ...

The next chapter in my life after a week of secret knowledge, a good woman and carrying drugs (Seronil). As before, I slept a lot suddenly stopped. The night did not fall asleep, I felt no fatigue. It started with the lack of sleep. A woman with whom I talked very much understood me, trying to help, and I think it succeeded. She gave instructions what to do. One of them was to fall in love with himself ... But how? That is the question, get rid of selfishness? How? Yet so many unknowns ... It came to that, he confided to her own feelings, I felt happy that I could write her that I love her as a person. What it turned out later and return to it later that pobudziliśmy at each other with love (via Yahoo). It turned out that I was looking for help and also herself. I have become terribly romantic, nice words, etc. There have been slowly feeling that it is me, I felt the unity, understanding and trust. I do not know how to describe it ... I felt that we want to do the same. That we want to love and be loved (give and take). Zafundowaliśmy their love for each other, we were missing. We have written nice words, telling stories about himself, and so we showed the way for a few days. After a week of knowledge never stopped writing to her but I've slowed contact ... I just started to feel inner harmony. Just as suddenly, I felt bad I felt lucky to be alive. The question is whether this is thanks to the love between me and the woman or by fear, which I took. Now I know that the medication is unlikely to have any meaning here. Coincidence. Yes I feel. So contact with the woman remained still, but I just wanted to no longer share the happiness front of the monitor. I started to leave home and seek answers. This is what I felt was great and was looking for people who would wszyatko explained it to me. Not found. All the people began to watch me walk down the street from me as if expecting something. My love? I had such an impression. I've heard more clearly felt the need for other people. I've seen who is happy and who is not. Who is good and who is wrong. Such a small gift of human eyes :-) When I was able to recognize the good in man. So yes I was surprised by this phenomenon that I was looking on ... Frequent visits to my brother, I think it gave me much food for thought. Slowly recovering from the truth. And here began the adventure with the next chapter which is "honesty" ...

Brother confessed all to the tray. What I think and feel. He could not understand me. I told that distinguish the good in man, that paradise is here on earth. They're talking about me on TV and most importantly, I feel Jesus (God). So I felt strong, good, great. Man is not experiencing this situation, unfortunately, but I will not allow this reality to yourself. I also happen. He talked with his parents. Warned them that to me is something wrong, I speak some nonsense. Meanwhile, I discovered hidden talents. I could talk all the time without a break as a scientist or philosopher. Television became a medium, I saw in her visions, innuendo, and most importantly they're talking about me. It was cool at first but over time it became tiring. I play the guitar, an amateur. What happened? Suddenly I started playing guitar like a virtuoso. For every song I laid an amazing solo. Nice memories. In order to continue to dwell on one example, which meant that I was in a psychiatric institution. I borrowed a bike, ściemniłem that for a moment. What I was going? I finally uncover the whole world. I wanted to get to the truth ... What happened to this that I feel and see more. I rode in front of him ... I felt that the answer to find the sea from his own thoughts. I rode, I saw signs in his head so that I could feel where to go. I rode well ... I think so. I felt that someone is waiting for me at the seaside. That there can I get answers to my questions. Perhaps yes, but luck would have it, do not arrived to the sea. Appeared in a new town to which I strove. It was the November night like a cold, according to other and I felt that it is not the case, and according to my feelings that were the case (heat). In the meantime, suspicions that someone is me, I direct that the weather there just for me. When the rain came and the storm did not understand so I seek the truth. I went home. Soaked and dry yarn. Then I drove something like 200 km. In the November night. After this incident the family has pledged to trap me. Brought me to a place where we were supposed to meet for coffee and focus on the conversation. Things turned out differently ... Directed me to a psychiatric institution. And so the plans for the crossing to discover the truth and you find the person who pointed the way to me. After an interview with a psychiatrist (I've seen in the eyes of the good), I agreed with the idea that this may be. Why not discover the truth here. And the rest of the family wanted and so I agreed. And here is the nightmare began. The next stage in my life, titled "Hospital." I think I will spend less time here on this little odpowieści interesting, enjoyable place.

The hospital specialists wmówili I'm sick, that it is a disease and that can be cured through pharmacology. Hmm, unless I believed in it. I fought with each other. I did not feel ill in any way and yet I had to sit there. I was choking up. And these other diseases, this picture of me frightened. Visions I still felt a willingness to help others and also this happens. I tried to help others more sick than I am. After all, I felt healthy. I felt so podszebę. Któży patients understand others even say nothing. Used the gestures, facial expressions. I understood them perfectly, and I knew what they wanted. And so I spent in the hospital almost two months. Do not know if we all had at the hospital but for me cigarettes and coffee in excess of the standard :-)

After szptalu was on sick pay until now. Still I felt the presence of Schizophrenia. A diagnosis. In the meantime, still looking for the truth but I think that is a disease I think that has made that the phenomenon of time has passed and passed until it has passed completely. As already common man but with the experience I was looking for knowledge, truth remains. I returned to the knowledge, love, virtual. We looked for the truth to this day. I think that we ... Today I feel good - healthy to the max. I discovered the truth about which I shall write. I live now without drug, already 2.3 months, no longer think about it (I was short and I have not had side effects). I'm not going to take drugs anymore. I discovered, along with love, almost a year (now friend), it was a school of life. We draw conclusions, the truth. And she is important. The ability to see a different reality has opened our eyes. We know today what really counts in life, what values, what kind can be, which in a matter of fact we are, and that is great. Not forcing the text to stop anyone taking medicines to hated psychiatry. I have no such intention. This is my story briefly. Everyone is different. I just want to show that people with schizophrenia are not strikeout. That there is someone on the ground, and we are many, któży believe in a better tomorrow and are sensitive to different levels. There is no need to call this state "illness." This is nothing but ourselves. This state is our vulnerability, our thoughts, our people, our desires (my own). Today, now I know what I can, I got to know each other. Though I will never forget what is important, as the same with each other obochodzić. I met my own flaws, the positives. Do you won? I think so. At present I am able to trudge forward (knowing what I am seeing the world from different perspectives). I feel richer in knowledge, experience ... This gives me the strength today to take on. Soon work, how it will end allowance may be sooner? We'll see. Certainly I can say that I feel now as before Schizophrenia. I intend to end the visit with a psychiatrist, I think he has learned to deal with this. So I believe that this is possible. You have to go their own way. Everyone is different. It's just my :-) I hope I helped in some way. That my story will give food for thought. Maybe you planted in a bit of hope, which sometimes may be missing. Regards and good luck, wish schizophrenic.
VHT Special 6 ultra
TC HOF Reverb
Line 6 DL4
EHX OD Glove
Fender standard Tele
Ibanez Rga121
Taylor GA 214E
#10
I actually read the rules of the pit a little while ago (crazy, I know.) Writing in any language other than english is against them, apparently. Just a heads up.

I think doing it every now and again is okay, but writing a whole thread in a language other than english is against the rules.

Quote by frenchy fungus, from 'The Rules'
NO posting in languages other than English
- Posts in foreign languages must be accompanied by an English translation.
Punishment: The thread may be closed or you may receive a warning for excessive use of other languages without a translation.

Sorry to ruin your fun, but this is more for your benefit than anything else.